Dostępność, UX i Ty logo

Dostępność, UX i Ty

Archiwum
Zaloguj się
Zapisz się
23 Czerwiec 2026

A co, jeśli nie działa?

tl;dr: o tym, że warto działać proaktywnie oraz o małym eksperymencie myślowym na początek każdego projektowania.

"Jesteś u mamy!"

Tak się krzyczało kiedyś na krnąbrnego absztyfikanta albo wredną dziewuchę, co burzyła zamek z piasku. No nie?

Dochodzą do mnie pierwsze sygnały o wyrazach niezadowolenia, jakie w kierunku dużych biznesów kierują osoby korzystające z technologii wsparcia dostępności, kiedy coś nie działa. Idzie to wszystko przez tak zwane Miśnisterstwo, które może będzie miało jakąś moc sprawczą, a może nie - ale to kwestia wtórna. To, co jest bardzo spoko to to, że się dzieje. Cyniczni powiedzą, że to jeden z drugim dostępnościowiec pisze te skargi, żeby mieć więcej roboty - tego nie wiem - ale ponieważ efekt na końcu kija jest taki sam, tzn. organizacja bierze się do roboty i naprawia, to po prostu się uśmiechnę.

To znaczy, wcale nie cieszy mnie fakt, że człowiek musi się sromotnie wkurwić i napisać skargę, żeby organizacja A czy B zechciała łaskawie naprawić jakiegoś dostępnościowego babola. Takich rzeczy po prostu by nie było, gdybyśmy mieli odpowiednią edukację, nieco cieplejsze społecznie podejście do zagadnienia niepełnosprawności i więcej wiary w kolektywne działanie. O tym pisał nie będę, bo nie znam się na tym; wszystko, co mam na potwierdzenie mojej tezy, że raczej nie potrafimy dobrze działać jako społeczności zorientowane na ogólne dobro, wynika z moich obserwacji. Polonus sum, ergo sum.

Niemniej jest tutaj jedno ciekawe zagadnienie, które chciałem przywołać w kontekście Twojej (i mojej) pracy. Naszej pracy. Niezależnie od tego, czy Twoja firma dostanie bęcki od Miśnisterstwa (mam nadzieję, że tak się nie stanie, bo wszystko u Ciebie działa!).

Gdybanko na śniadanko

Co by było, gdyby firmy otworzyły podwoje działów technologicznych na oścież i zdecydowały się na zbieranie feedbacku od osób, dla których coś nie działa? Robi to niewiele organizacji. Ale niektóre tak. Zobacz, to jest formularz ze strony gov.uk.

W formularzu dwa pola: co robiłeś i co poszło nie tak?
Formularz zgłaszania błędu na stronie gov.uk.

To instytucja rządowa, więc poczucie odpowiedzialności za doświadczenie osób, które chcą załatwić swoje sprawy jest duże. Na każdej stronie osadzony jest taki formularz, który można wypełnić, by zgłosić błąd albo zgrzyt.

Ale czy firma sprzedająca buty, komputery, czosnek i czopki na łysienie nie powinna czuć podobnej odpowiedzialności za klienta?

Nawet statystyki mówią nam, że 7 na 10 osób żyjących z niepełnosprawnością nie kupi tego czosnku od Ciebie, jeśli coś nie zadziała tak, jak powinno.

Może zatem warto nie czekać, aż imć X albo Y napisze skargę. Albo aż Kutyła nagra video z grillem na Patreona (wielki szacun dla osób z EObuwie za niespodziewaną reakcję!).

Dygresja: czajnik

Kupiłem se kiedyś czajnik. Od dobrej (jak sądziłem) firmy z Niemiec, która ma oficjalnego dystrybutora w UK. Czajnik miał mieć dożywotnią gwarancję. Po roku urwało mu się ucho i prawie poparzyłem się, kiedy zalewałem herbatę. Zgłosiłem usterkę. Poinformowano mnie, że czajnik jest nienaprawialny, a wymienić się nie da, bo dożywotnia gwarancja nie obejmuje takiej usterki. Zanim krzykniesz gromkim głosem: “WTF!” zastanów się, czy to czasem nie jest to samo, co na wielu stronach internetowych? Przecież jak coś nie działa, to najczęściej odchodzimy z kwitkiem.

Co by było, gdyby firmy tworzące serwisy internetowe musiały oferować do nich gwarancję? Och. Rozpłynąłbym się z zachwytu.

Koniec dygresji. A czajnik śpi gdzieś na hałdzie śmieci, bo nawet nie wierzę w to, że go zrecyklowali, chociaż wrzuciłem do odpowiedniej dziury. Szkoda, że na strony internetowe nie ma odpowiednich dziur!

Czy wszystko musi być na tip-top?

Nie; i nie sądzę, żeby ktoś się tego spodziewał. Ale mniej więcej wszystko powinno mieć… No właśnie. Co powinno się zadziać? Zgodność z WCAG? Ptaszki w Excelu? Tutaj dochodzimy do meritum, czyli mego własnego frameworku do oceny tego, czy rozwiązanie klei się, czy nie. Oto, o czym myślę za każdym razem, kiedy patrzę na stronę internetową albo apkę i jakoś tam ją oceniam, dla siebie czy innych:

  1. Czy to w ogóle ma sens? Czy to jest komuś potrzebne? 95% tego, co widzę w sieci i w telefonie na co dzień nie jest. Nie mówię o ogólnym sensie bytu sklepu z wędkami. Ale czy każdy sklep z wędkami potrzebuje AI-czatu, slajderów i CAPTCHA? No nie.

  2. Czy da się tego użyć, ręką, nogą lub okiem poruszyć, dotknąć i przesunąć oraz po prostu kliknąć? Czy ja mogę, jako osoba używająca klawiatury, skorzystać z tego? A co z myszą? A co z Eyegaze?

  3. Czy ja rozumiem, co widzę i, czy druga osoba to zrozumie? Nie zliczę na palcach wszystkich kończyn sytuacji, w których klienci, z którymi pracowałem wypuszczali na lajwa rzeczy, których nikt po prostu nie rozumiał. Poza nimi samymi. Czy to ze względu na żargon, czy na niezrozumiałe etykiety, czy na brak opisów obrazów… I tak dalej.

  4. Czy ja się czuję ok, kiedy tego używam? I jak będą czuły się inne osoby? To, że mogę wypełnić formularz lub kupić kalesony jest spoko, ale jak się czuję, jeśli te kalesony prezentowane są na zdjęciu z facetem, który ma na brzuchu sześciopak rozpychający gumkę w pasie? Jak się czuję z urzędowym językiem na stronach internetowych urzędu gminy, który wymaga ode mnie skupienia niemożliwego do osiągnięcia o 15:00, po całym dniu zasuwania w kodzie?

  5. Jak wyglądają alternatywne rozwiązania? Ja w zasadzie zawsze szukam alternatyw, najczęściej rozczarowując się tym, że wszystkie są słabe. Wiele osób robi to samo i w końcu korzysta z najmniej paskudnej. Może to, co robisz Ty może być najlepszą z tych alternatyw?

Przerzucaj sobie to w głowie

Za każdym razem kiedy siadasz do stworzenia czegoś nowego. Niech to będzie Twoja mantra. Zapewniam Cię, że jeśli zrobisz tak zanim w ogóle wskoczysz w WCAG i co tam jeszcze, to internet będzie się po kawałeczku stawał coraz lepszy!

Zapytaj siebie: czy wystawisz gwarancję na ten cyfrowy produkt? Przeprowadź takie ćwiczenie i zastanów się. Czy wiesz, że to, co wyszło do ludzi jest dobre na tyle, że się obroni?

Ściskam. Lecę montować kolejne video z rozbiórką na Patreona. Parę osób się już zapisało. Dozo!

Nie przegap kolejnych wiadomości. Zasubskrybuj Dostępność, UX i Ty:
Podziel się tym e-mailem:
Podziel się tym na LinkedIn Podziel się tym przez e-mail
LinkedIn
Ten newsletter fruwa na Buttondown - najprostszej maszynce do takich publikacji.